Wstaliśmy o 5.00,wypiliśmy po kawie i herbacie. Pół godziny póżniej ruszyliśmy na pierwszy załadunek gdzie miał być w okolicach Mogilna .Na drodze panował mały ruch lecz jezdnia była ślizga. Na miejscu stawiliśmy się po godzinie jazdy. Rozłożyliśmy windę i czekaliśmy. Załadowani 7 sztukami trzody ruszyliśmy na kolejny załadunek oddalony o 15 kilometrów.
Około 11.00 mieliśmy na samochodzie łączenie 34 sztuki żywej wieprzowiny. Wypiliśmy po herbacie u pana gdzie się ładowaliśmy i ruszyliśmy na kolejne załadunki. Kierowaliśmy się teraz w stronę Kalisza a dokładnie okolicznych jego wsi. Kilometry szybko mijały a ruch był znikomy na drodze. Oczywiście podczas gdy się ładowaliśmy w trzecim punkcie przyjechał lekarz weterynarii przez co zleciał kwadrans. Ładunek samochodu zwiększył się o 12 sztuk zwierząt.
Punktualnie o 14.00 pojechaliśmy po właściciela z którym pojechaliśmy na czwarty już puntk załadunku. Wszystko szło sprawnie więc po 45 minutach byliśmy w domu tego pana gdzie czekał nas kolejne ładowanie. Opuściłem sobie pokład i woziłem zwierzęta a tata pisał faktury i waży. Około 16.00 złożyliśmy windę z łączną sumą 79 sztuk świń. Powoli robiło się ciemno a my musieliśmy jechać na zakład zawieść to co mieliśmy na samochodzie. Po półtorej godzinnej jeżdzie dojechaliśmy do zakładów mięsnych Mat koło Włocławka. Tata poszedł po wjazdówkę do ochroniarza i mogliśmy jechać pod samą rampę. Przed nami stał jeszcze Man i Jelcz 315 z przyczepą. Załadunek tych dwóch zestawów odbył się bardzo szybko więc po 20 minutach nas mogli rozładowywać. Zostało nam umyć cały samochód lecz musieliśmy czekać ponieważ staliśmy drudzy w kolejce. Oczywiście okazało się, że jest po 18.00 a myjkowy kończy o tej godzinie pracę. Mycie całego Dafa przypadło oczywiście mnie. Byliśmy ostatnią osobą która miała tego dnia rozładunek więc mogliśmy sobie pozwolić na dokładne mycie które ostatecznie trwało godzinę.Po umyciu kierowaliśmy się prosto do domu a w Sompolnie musieliśmy jeszcze zatankować paliwo. Chwilę przed 21.00 byliśmy już w domu.
Jeździ się tak samo jak chłodnią,plandeką czy wywrotką lecz ładunek porusza się identycznie jak w "hakówce" czy cysternie a szczególnie gdy ładuje się więcej niż jeden poziom.Dodatkiem jest woń ale to już inna sprawa.
Ciekawie opisana trasa. Sama jazda była dla Ciebie przyjemna , mycie zestawu chyba mniej. Nawet mała ilość zdjęć połączona z dobrym opisem może się podobać.
Nie kojarze zeby ktos wczesniej tutaj opisywal trase z "zywcem". No fakt podroz nie zadluga z duza iloscia postojow jednak taki to juz urok tego typu transportu. Jednak mimo to opisales to przejrzyscie i dodales foty. Mi najbardziej spodobala sie 3. Piekny przybielony krajobraz. Pozdrawiam.
_________________ "... gdy w przyszłości wnuk przy kominku zapyta mnie: Dziadku, a co Ty w życiu robiłeś??? Odpowiem, że to, co najbardziej kochałem - JEŹDZIŁEM ..."
Trasa krótka ale konkretna. Widzę, że naprawdę dużo się napracujecie z Ojcem zbierając tak trzodę po rolnikach i innych spędach. Auto bardzo się niszczy jak sie jeździ po małych dziurach.
Co do załadunków to tak zawsze nie wygląda.Ta trasa jest pierwszą po świętach więc liczba miejsc gdzie się ładowaliśmy znacznie się zwiększyła.Normalnie to 2-3 miejsca załadunku w ciągu dnia.
Auto utrzymać w czystości i całości na kraju w transporcie żywca to naprawdę wyczyn.Załadunki są w ciasnych i często zabłoconych miejscach gdzie utrzymanie auta w całości i ładnym wyglądzie jest trudne.
Użytkownicy przeglądający to forum: Ahrefs [Bot] i 62 gości
Nie możesz tworzyć nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów
Witaj. Na tej stronie używamy ciasteczek. Strona korzysta z plików
cookies w celu realizacji usług i zgodnie z §3
Polityki
prywatności. Zamknięcie tego komunikatu oznacza zgodę na
ich zapisywanie na Twoim komputerze. Możesz określić warunki
przechowywania lub dostępu do nich w Twojej przeglądarce.
Wyrażam zgodę